- Wstajemy... - Marcin nie dawał za wygraną. Przeciągnęłam się leniwie i otworzyłam szmaragdowe oczy. Zobaczyłam chłopaka jak odchodzi. Z triumfem ponownie wtuliłam się w poduszki, licząc na powrót do mojej bajkowej krainy. Przeliczyłam się, kiedy po chwili Marcin wylał na mnie kubeł wody.
- Oszalałeś?! - wrzasnęłam wstając
- Ostrzegałem - przesłał mi buziaka i poszedł odnieść kubełek
- Jakbyś nie zauważył od ponad dwóch dni mam gorączkę więc jeśli przez ciebie wyląduje w szpitalu ty za wszystko zapłacisz - warknęłam i skierowałam się w kierunku łazienki
- Masz gorączkę? - spojrzał na mnie z niepokojem
- Twoja ślepota nie zna granic - burknęłam i wytarłam się ręcznikiem
- Nie powinnaś jechać do lekarza?
- Byłam - odparłam - Antybiotyki mi przepisał i tyle.
- Byłaś u lekarza? Czemu nic o tym nie wiem?
- Bo jesteś zaślepiony ,,dziewczyną ze zdjęcia" - zgasiłam światło w pomieszczeniu i skierowałam się z powrotem do łóżka.
- Klaudia przestań. Jesteś dla mnie najważniejsza.
- Takie pierdoły to gadają tylko w filmach romantycznych - wydmuchałam nos w chusteczkę. - A teraz jedź już do Miłosza i przekaż mu pozdrowienia.
- Skąd wiesz że do niego jadę? - popatrzył na mnie skołowany
- Widziałam jak pakujesz rękawice bokserskie - wskazałam na prezent zapakowany na stoliku - A, jak będziesz wracał kup mi jakiś syrop na kaszel.
- Coś jeszcze sobie życzysz księżniczko? - spytał z uwodzącym głosem
- Tak. Pilota od telewizora.
***
Męczyłam się na łóżku od ponad godziny. Raz mi było ciepło przez co zrzucałam z łóżka kocyk a po chwili przychodziło zimno i musiałam męczyć się z podnoszeniem koca z powrotem na siebie. Popatrzyłam na zegarek. Marcina nie było już od ponad trzech godzin. Wybrałam jego numer i czekałam na sygnał.- Gdzie ty jesteś?! - warknęłam do telefonu
- O kurczę... zapomniałem o tobie - usłyszałam
- No dzięki - zakasłałam - Za ile będziesz?
- Trochę mi się zejdzie...
- No tak. - rozłączyłam się.
Przynajmniej w jednym się nie zmienił. Zawsze umiał mnie wyrolować. Podniosłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Nie miałam wyboru, musiałam sama sobie kupić leki.
***
Wyszłam z apteki. No nie wierzę. Trzydzieści złotych za jeden syrop? Zdzierstwo. Ale przynajmniej pogoda dopisywała. Słońce rzucało na mnie swoje promienie a na niebie nie było żadnej chmurki. Nie miałam siły na spacer ale nie mogłam sobie tego odmówić. Nagle usłyszałam swoje imię. Zdawało mi się? Odwróciłam się i uśmiechnęłam.- Klaudia! Już chyba trzeci raz krzyczę twoje imię - Olek podszedł do mnie i przywitał się ze mną.
- Nie usłyszałam cię, wybacz - zaśmiałam się
- Co tu robisz?
- Kupowałam syropy. Niestety choroba mnie dopadła
- Nie zazdroszczę. - odparł i wyjął telefon - Zapisz sobie mój numer. W razie czego dzwoń, w końcu jestem lekarzem.Podnosząc głowę zauważyłam jak jakaś blondynka przygląda się nam bacznie.
- Ja to już będę leciała, tobie też radzę - wskazałam na dziewczynę.
- No tak, moja dziewczyna Agata.
- Zazdroszczę jej - westchnęłam śmiejąc się - Trzymaj się
- Dzięki, zdrowiej! - rzucił na pożegnanie.
Skierowałam się w kierunku parku. Dalej nie mogłam sobie odmówić spaceru.
***
Otworzyłam drzwi. Chyba z trzy godziny chodziłam po całej Warszawie, zwiedzając krok po kroku każdy zakątek miasta. Zdjęłam czapkę z kurtką. Położyłam na stoliku syrop i usiadłam na sofie. Nagle zauważyłam Marcina przyglądającemu mi się z antresoli.- Gdzie byłeś? - spytałam
- W szpitalu - zszedł po schodkach
- Cały dzień?
- Spotkałem się też z Olkiem
- Popołudniu spotkałam twojego brata z dziewczyną. Więc?
- Byłem w Grabinie - usiadł obok mnie
- Co tam robiłeś?
- Ech... Gadałem z Kaśką...
- Dobra nie chce więcej wiedzieć - przerwałam mu i wzięłam łyk syropu
- Nic się nie zmieniłaś - zaśmiał się - Dalej nienawidzisz jak mówię o innych dziewczynach
- Zabawny jesteś - pokazałam mu język - To co oglądamy?
- Avengers?
- Przyniosę popcorn - odparłam i poszłam do kuchni. Nie było tak źle jak myślałam. Zachowywał się w stosunku do mnie jak Marcin Chodakowski sprzed lat.
***
Ten rozdział miał być inny. Klaudia miała jechać do Grabiny i poznać w końcu Kaśkę, ale kiedy kończyłam pisać w nocy, wyłączyli mi prąd na sekundę no i wszystko... szlak wziął. Po dzisiejszym odcinku obiecuję że będzie lepiej. I bardzo proszę o chociaż jeden komentarz, bo nie wiem czy ktoś to czyta. Jeden! Bardzo proszę! No dobra pozdrawiam!